Data: 27-04-2020

Z miłości do dwóch kółek

O drodze do dnia dzisiejszego i planach na przyszłość z Panem Sławomirem Rudnickim prezesem Przemyskiej Grupy Rowerowej rozmawia Zdzisław Wójcik.

Zdzisław Wójcik: Kiedy i od czego zaczęła się Pana przygoda z rowerem?
Sławomir Rudnicki:
Jak mnie pamięć nie myli to pierwszy raz na swój własny rower wsiadłem mając 4 - 5 lat. To był granatowy rowerek o niebanalnej nazwie SZARIK. Nauczył mnie na nim jeździć mój tato. Trochę się za mną nabiegał ale w końcu udało się. Dalej to już klasycznie, jak to w naszym kraju szczególnie za czasów mojego dzieciństwa bywało - Pierwsza Komunia Święta i pierwszy "poważny" rower. W moim przypadku był to WIGRY 2. Później to już było różnie - raz więcej, raz mniej roweru, ale zawsze gdzieś był w pobliżu. Przez chwilę, pod wpływem Wyścigu Pokoju, Szurkowskiego i innych naszych kolarzy rozpocząłem treningi w sekcji kolarskiej MKS "POLNA", ale nie trwało to zbyt długo.
Taki mój come back rowerowy nastąpił w 2014 roku. Powód był zaskakujący nawet dla mnie. Postanowiłem rzucić palenie i zrzucić trochę kilogramów. Wpadłem na pomysł, że w chwili kiedy będę miał potrzebę zapalić to pojadę rowerem. Mój pierwszy wyjazd w tym celu miał ok. 15 km - zajął mi ponad dwie godziny i więcej niż połowę tej trasy - dosłownie wszystkie podjazdy, rower prowadziłem. O paleniu nie było mowy. Efekt tego był taki, że nie palę do dzisiaj, a bakcyl dwóch kółek pozostał. Do zrzucania kilogramów dołożyłem jeszcze rozładowywanie stresu i tak to już się kręci.

Z.W.: - Ile osób liczy PGR i kto wchodzi w skład Grupy?
S.R
.:-Przemyska Grupa Rowerowa liczy obecnie ponad 30 aktywnych członków. Wiek w naszej grupie nie ma żadnego znaczenia. Należą do niej osoby w różnym wieku i w bardzo szerokim przekroju zawodowym. Wszyscy są pozytywnie zakręceni i "młodzi duchem". Nasi członkowie reprezentują również całą gamę różnego rodzaju aktywności rowerowych. Są wśród nas miłośnicy MTB, kolarstwa szosowego, ale przede wszystkim pasjonaci turystyki rowerowej, bo taki je