Data: 17-11-2016

Musimy o Nim pamiętać!

Życie zmusza nas do dokonywania wyborów i poszukiwania właściwej drogi. W zasadzie każdy, kto dokładnie obejrzał wystawy pana Józefa, wczytał się w przekazywane przez fotografie oraz inne materiały treści, zaczerpnął z ich bogactwa, już ma wytyczony właściwy kierunek.

Z panem Józefem Rybczyńskim z Przemyśla - pasjonatem pamiątek związanych z naszym Ojcem Świętym Janem Pawłem II rozmawia Zdzisław Wójcik.

Z.W.: - Ostatnią wystawę, oczywiście po wcześniejszym uzgodnieniu, urządził pan w Radymnie. Kiedy i od czego zaczęła się Pana pasja? Proszę o tym opowiedzieć Czytelnikom.
J.R.
: - W związku z przeżywaną rocznicą wyboru św. Jana Pawła II na Stolicę Piotrową w sali parafialnej Rejonowego Centrum Formacji i Przeciwdziałania Uzależnieniom w parafii pw. NSPJ w Radymnie parafianie oglądali moją Wystawę Fotograficzną w Hołdzie św. JP II. Było to w dniach od 16 do 23 października 2016 r. Korzystali z okazji odbycia niecodziennej podróży śladami Jana Pawła II. Dlaczego tak mówię? Ponieważ uważne oglądanie kilkuset zdjęć pozwoliło im na przeniesienie się w czasie i przestrzeni. U wielu ta podróż sprawiła, że w oczach pojawiły się łzy wzruszenia. To świadczy m.in. o ich wrażliwości. Mnie z kolei utwierdza w przekonaniu, że to, co robię jest dobre.
Na wystawę składały się m.in. zdjęcia z wizyt arcybiskupa - kardynała Karola Wojtyły w Diecezji Przemyskiej, fotografie z pobytu Ojca Świętego Jana Pawła II w Metropolii Przemyskiej, cz. III: Podkarpacie z wizytami u Ojca Świętego podczas wręczania tytułów Honorowego Obywatela, beatyfikacji, kanonizacji czy podziękowań za wizyty. Bardzo duze zainteresowanie wzbudzał krótki temat: "Proroctwa i przepowiednie o Papieżu Polaku". Była także prezentowana tematyka: "Jan Paweł II na znaczkach poczt podziemnych stanu wojennego". Można było obejrzeć również karty wstępu na wizyty JP II w Polsce oraz kartki pocztowe z życzeniami Ojca Świętego dla przybywających do Watykanu. Wystawa została zorganizowana również dla uczczenia 1050 Rocznicy Chrztu Polski, 650 Lat Miasta Radymna oraz 25 rocznicy wizyty JP II w Rzeszowie, Przemyślu i Lubaczowie.
Odnośnie mojej pasji. Już 16 października 1978 r. zrozumiałem, że dzieje się coś wielkiego. Znałem przepowiednie Juliusza Słowackiego z 1848 r. oraz przepowiednię przemyską o Papieżu Polaku z 1863 r. i w ten październikowy wieczór serce moje zaczęło bić mocniej, bo ten właśnie wieczór miałem szczęście z rodziną spędzić w obecności organisty pana Józefa Salusa ze Skawiny, który poznał ks. Karola Wojtyłę jeszcze w Niegowici. Wiele nam wtedy opowiadał ze łzami w oczach o młodym księdzu wikarym. Trudno było ukryć łzy wzruszenia.
Kiedyś zajmowałem się ogólnie filatelistyką. Od października 1978 r. zacząłem kolekcjonować rzeczy związane z osobą Ojca Świętego. Na początku kolekcja rosła bardzo powoli, bo czasy były nieprzychylne Papieżowi, ale z biegiem lat wszystko zmieniało się na lepsze. W pewnym momencie, z braku środków finansowych, zbiór ograniczyłem do Diecezji - Metropolii Przemyskiej. Dlatego, bo zbiór zaczął mnie przerastać. W niezmienionym zakresie pozostała polska filatelistyka, medale i plakaty. Nie żałuję swojej decyzji kolekcjonerskiej. Po pewnym czasie miałem już pokaźny zbiór i mogłem zorganizować swoją pierwszą wystawę papieską w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej w dniach 16.10-2.11.2003 r., w 25-lecie Pontyfikatu Jana Pawła II. W ten sposób oddałem hołd największemu Polakowi.
Z.W.: - Widziałem Pana wystawę w Radymnie. Super sprawa! Która to była prezentacja tego pięknego i wartościowego zbioru i gdzie miały miejsce wcześniejsze?
J.R.:
- Do chwili obecnej, łącznie z Radymnem, miałem 20 wystaw w różnych miejscach: W Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej (dwa razy), Muzeum Ziemi Leżajskiej, Muzeum Prowincji oo. Bernardynów w Leżajsku, Archiwum Państwowym w Przemyślu (trzy razy), w Szkole Podstawowej Nr 6 w Przemyślu z okazji nadania imienia Jana Pawła II w 2006 r., w Zespole Szkół Zawodowych w Dynowie, w Gimnazjum Nr 3 w Przemyślu, w Urzędzie Gminy w Tryńczy, a przede wszystkim w kościołach: Karmelitów Bosych w Przemyślu, w kościele pw. św. Andrzeja Boboli w Gorlicach, pw. św. Piotra Apostoła i Jana z Dukli w Krośnie, pw. Chrystusa Króla w Jarosławiu, pw. św. Józefa w Przemyślu (salezjanie). Ostatnia, ta wyżej wspomniana w RCFiPU w parafii pw. NSPJ w Radymnie. Z 20 ww. wystaw miałem 4 wystawy z udziałem telewizji.
Jestem bardzo wdzięczny ks. prałatowi Czesławowi Jaworskiemu proboszczowi parafii NSPJ w Radymnie za ogromną życzliwość oraz wspaniałe warunki do zaprezentowania moich zbiorów na wystawie przez wszystkie dni od 16 do 23 października włącznie. Ks. proboszcz też jest zadowolony, co wyraził m.in. w słowach: "Mieliśmy ten dar od Boga, że trafiła do nas ta wystawa. Ufam, że zainspiruje wielu parafian do sięgania do nauczania naszego Wielkiego Rodaka. "Rodzina Bogiem silna, staje się siłą człowieka i całego narodu" - JP II. Choćby te słowa, jak też i wiele innych są stale aktualne".
Wszystkie moje wystawy są bezinteresowne, bez żadnych dotacji. Ma za sobą wiele miłych podziękowań. To świadczy, że moja praca jest doceniana. Wszystkie wystawy mają za główny cel pobudzać zwiedzających do utrwalania pamięci o sw. JP II, do zgłębiania jego nauczania, aby drogowskazy, które przed nami stawiał, nigdy nie pochylały się pod naporem zła.
Ojciec Święty niezmiennie wzywał nas, byśmy otworzyli drzwi naszych serc Chrystusowi Zbawicielowi, uczył nas wiary w Miłosierdzie Boże, prosił, byśmy byli świętymi i uczył nas świętości. Warto pamiętać słowa Ojca Świętego wypowiedziane do nas w ostatnim dniu pobytu w Polsce w 1979 r. w Krakowie na Błoniach: "...I dlatego - zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię Polska, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością, taką jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym; abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się i nie zniechęcili, abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy..., abyście nigdy nie wzgardzili tą miłością, która jest "największą" , która się wyraziła przez krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu...".
Warto pamiętać o słowach Ojca Świętego wypowiedzianych w 1995 r. w Skoczowie: "Być człowiekiem sumienia, to wymagać od siebie, podnosić się z własnych upadków, ciągle na nowo się nawracać. Być człowiekiem sumienia, to znaczy angażować się w budowanie Królestwa Bożego: królestwa prawdy i życia, sprawiedliwości, miłości i pokoju, w naszych rodzinach, w społecznościach, w których żyjemy i w całej Ojczyźnie: to znaczy podejmować odważnie odpowiedzialność za sprawy publiczne; troszczyć o dobro wspólne, nie zamykać oczu na biedy i potrzeby bliźnich, w duchu ewangelicznej solidarności: jeden drugiego brzemiona noście".
W centrum nauczania Ojca Świętego była rodzina, jako najważniejsza komórka społeczeństwa. Św. JP II przestrzegał ją przed zagrożeniami. Wielką troską otaczał młodzież, bo ona stanowiła jego nadzieję dla lepszego świata: przestrzegał ją przed pokusami i półprawdami. Wzywał nas do budowy cywilizacji miłości. On swoją miłością wprowadzał pokój, jednoczył narody. Był tytanem pracy i modlitwy - jako rozmowy z Bogiem. A Bóg go wysłuchiwał, czego dowodem były cuda uzdrowień, nawróceń i pojednań otrzymywanych od Boga za jego pośrednictwem. To dowód na jego świętość już za życia. Polecał cały nasz naród opiece Matki Bożej., by z wiarą i miłością przekroczyć próg trzeciego tysiąclecia. Dziś śmiało możemy powiedzieć, że mamy orędownika w niebie. Więc módlmy się w intencji naszej Ojczyzny do Boga Ojca za pośrednictwem św. JP II o dar mądrości, męstwa i wytrwałości dla obecnie rządzących Polską, aby z pomocą Bożą zrealizowali swoje przyrzeczenia dane Narodowi podczas ostatnich wyborów, dla dobra naszej chrześcijańskiej Ojczyzny. Św. JP II na pewno będzie nas wspierał, bo o tym wielokrotnie nas zapewniał podczas swojego długiego życia.
Z.W.: - Jak zachęciłby Pan innych ludzi do zbierania pamiątek po tak wielkim człowieku?
J.R.
: - Trudne pytanie. To zależy od tego, na jaki grunt padnie moja propozycja. Mogę zaapelować, aby gromadzić w swoich zbiorach rodzinnych zdjęcia ze spotkań z Ojcem Świętym, tutaj w Polsce, jak i w Watykanie, opisywać je na odwrocie i przekazywać swoim dzieciom lub wnukom. Dotyczy to także innych pamiątek: różańców, modlitewników, kartek świątecznych. Być może z tego kiedyś powstanie kolekcja. W żadnym razie nie należy ich niszczyć. Lepszym rozwiązaniem będzie przekazanie ich w godne ręce.
Z.W.: - Jak zachęciłby Pan innych ludzi do zbierania pamiątek po tak wielkim człowieku?
J.R.
: - Trudne pytanie. To zależy od tego, na jaki grunt padnie moja propozycja. Mogę zaapelować, aby gromadzić w swoich zbiorach rodzinnych zdjęcia ze spotkań z Ojcem Świętym, tutaj w Polsce, jak i w Watykanie, opisywać je na odwrocie i przekazywać swoim dzieciom lub wnukom. Dotyczy to także innych pamiątek: różańców, modlitewników, kartek świątecznych. Być może z tego kiedyś powstanie kolekcja. W żadnym razie nie należy ich niszczyć. Lepszym rozwiązaniem będzie przekazanie ich w godne ręce.
Z.W.: - Może zechce Pan podzielić się z Czytelnikami ciekawym zdarzeniem, które miało miejsce podczas zbierania pamiątek prezentowanych w czasie wystaw, jakimś wspomnieniem.
J.R.
: - W maju 2012 r. miałem zaproszenie ze swoją wystawą do kościoła pw. św. Andrzeja Boboli w Gorlicach. Temat wystawy: "Pomniki JP II w Metropolii Przemyskiej, JP II w Metropolii Przemyskiej, wybrane plakaty oraz znaczki poczt podziemnych stanu wojennego z Ojcem Świętym i medale". Planowane otwarcie wystawy w dolnym kościele - niedziela, 20 maja. Zacząłem montować wystawę w piątek. Nic nie wychodziło. Od wilgotnych ścian plansze wystawowe odpadały. Totalna klapa. Nagle z ks. prałatem Andrzejem Muchą wpadliśmy na pomysł. Ławki z wysokimi oparciami ustawiliśmy tyłem do zwiedzających, a na ich "plecach" powiesiliśmy plansze. A było ich ponad 90! Gdy ja opadałem z sił, włączał się do pracy ks. prałat. I tak na zmianę. Kończy się sobota, a tu pozostał jeszcze do montażu wystrój: flagi, kwiaty, itp. Przyjeżdża, dla mnie niespodziewanie, telewizja gorlicka. Przeprowadzają ze mną wywiad "z marszu". Wielka trema. Proszę o powtórzenie. Sprawdzają i mówią: "Nie potrzeba, wyszło bardzo dobrze!". Za tę wystawę otrzymałem od ks. prałata Andrzeja piękną książkę jego autorstwa o budowie tego kościoła, który jest jego "ukochanym dzieckiem", budowanym jako wotum wdzięczności Panu Bogu za papieża Jana Pawła II i piękny, rzadko spotykany medal papieski. Zwiedziliśmy razem Gorlicką Golgotę usytuowaną na gorlickich wzgórzach, także powstałą z inicjatywy ks. prałata. Zwiedziliśmy także miejsca, po których kiedyś wędrował ks. Karol Wojtyła ze studentami.
Ks. Andrzej opowiedział mi piękną przepowiednię gorlicką o Papieżu Polaku z maja 1915 r., dostałem komplet zdjęć (prezentuję je na każdej wystawie). Na zakończenie otrzymałem piękne podziękowanie za wystawę od ks proboszcza Stanisława Koguta. Ta przygoda zapadła mi głęboko w pamięć, a księży z Gorlic bardzo miło wspominam i serdecznie pozdrawiam.
Inną przygodę przeżyłem podczas pracy nad autorską wystawą papieską pt: "Wycieczka kajakowa ks. bpa (nominata) Karola Wojtyły z Przemyśla do Leżajska 19-22 lipca 1958 r.". Otwarcie odbyło się 30 kwietnia 2014 r. w Archiwum Państwowym w Przemyślu z okazji kanonizacji JP II. Wędrowałem przez wszystkie miejscowości od Przemyśla do Starego Miasta - Kuryłówki, leżące po obu brzegach Sanu. Na tej wystawie, na ponad 207 planszach (ponad 3 tys. zdjęć) pokazałem piękno nadsańskiego krajobrazu z przyrodą, promami, mostami, pracą flisaków, wędkarzy, z kajakarzami, także "lodołamaczami", obiekty kultu religijnego, pomniki, kapliczki, wydarzenia patriotyczne i religijne, również z udziałem ks. kardynała Karola Wojtyły.
Zdjęcia z lat 60-tych, zdobyte dzięki uprzejmości dyrekcji Liceum Ogólnokształcącego w Jarosławiu, wiernie naśladowały "naszych kajakarzy". Wędrując, trafiłem do Muzeum Ziemi Leżajskiej. Tam na korytarzu była wystawka zdjęć Sanu z okolic Leżajska z lat 60-tych. Przedstawiały budowę mostu, remonty, tratwy na Sanie i ludzi nad Sanem. Zdjęcia nie były opisane. Od dyrekcji Muzeum otrzymałem ich kopie. 19 zdjęć z krajobrazem nadsańskim przesłałem panu prof. Karolowi Tarnowskiemu z Krakowa, aby przypomniał sobie tę wycieczkę i dorzucił mi kilka wspomnień. Pan prof. niewiele pamiętał z tamtych lat, ale na dwóch zdjęciach rozpoznał siebie i nie krył wzruszenia. Np. zdjęcie na łódce przy moście, gdzie z kolegą Marianem Wojtowiczem (postać bardzo ciekawa, ulubieniec JP II - przyp. J.R.) siedzą w łódce, którą kieruje tamtejszy przewoźnik. Na drugim zdjęciu pan prof. stoi w bramie klasztoru Bernardynów z bochenkiem chleba przy boku ks. Karola Wojtyły. Nie wysłałem mu innych zdjęć, a te opisywane wybrałem na "chybił trafił". Ale mam też zdjęcie nr 3: piątka ludzi stoi na tratwie przy moście jw. Wśród nich są dwaj nasi bohaterowie z przewoźnikiem. Ci dwaj pozostali to właśnie grupa kajakowa ks. Karola Wojtyły! Ale przecież płynęły jeszcze cztery dziewczyny. I one są na zdjęciu nr 4 wykonanym z większej odległości od mostu. Są widoczne jako cztery białe punkciki na brzegu Sanu! Zdobycie tych zdjęć, o wyjątkowej rzadkości, to było moje największe szczęście! Wykonał je mieszkaniec Leżajska, który w tym dniu, 22 lipca 1958 r. robił sobie amatorskie zdjęcia i potem przekazał je z kompletem innych pamiątek do Muzeum. Tak więc Muzeum otrzymało potwierdzenie autentyczności zdjęcia grupy kajakowej ks. Karola Wojtyły! A ja otrzymałem kopie do mojej wystawy. Odnoszę wrażenie, że sam Święty Papież kierował moimi krokami.
Z.W.: - Pana marzenia i plany na przyszłość.
J.R.
: - Póki nogi mnie jeszcze noszą, chciałbym ukończyć następną wystawę autorską o roboczym tytule, zaczerpniętym z książki pana Andrzeja Potockiego z TV Rzeszów: "Bieszczadzkimi i beskidzkimi śladami Karola Wojtyły". Temat zrealizowany jest w około 70%. Być może sfinalizuję wystawę w II kwartale przyszłego roku. Szykują się ciekawe zdjęcia. Oczywiście wszystko w rękach Boga.
Z.W.: - Bardzo dziękuję za wzruszającą rozmowę. Ufam, że spotkamy się na następnych wystawach. Być może także w Radymnie.
J.R.
: - Również jestem Panu bardzo wdzięczny. Dzięki temu wywiadowi współuczestniczy Pan w mojej papieskiej misji.
Z.W.: - Troska nie tylko o dobro, ale i o skuteczność w czynieniu dobra jest świadectwem prawdziwej i dojrzałej miłości do Boga. Każdy ma coś, co może dać innym. Paulo Coelho powiedział: "Bądź niczym bijące źródło, nie zaś jak staw, w którym zawsze stoi ta sama woda". Śmiało mogę powiedzieć, że Pan Józef jest niczym to bijące źródło. Bo najważniejsze w życiu, to żeby nam się chciało chcieć, a z Bożą pomocą możemy wszystko!

Fotografie Zdzisław Wójcik i archiwum autora


NAJNOWSZE
MISTRZOSTWA Miasta...
Wyniki końcowe MISTRZOSTW Miasta PRZEMYŚLA w tenisie...
W trosce o dobro pacjenta
3 listopada 2017 r. w Arłamowie, gmina...
Wędrujące Madonny....
Centrum Kulturalne w Przemyślu i Muzeum Archidiecezjalne...
Przemyski Jarmark...
W piątek, 15 grudnia Rynek Starego Miasta rozbłyśnie...
Kalendarz imprez...
1 grudnia (piątek), godz. 17.00 Z cyklu "Ludzie z...


NAJPOPULARNIEJSZE
*Dzień Strażaka* w...
Piątek 5 maja 2017 był szczególnym dniem dla...
Bryg. Daniel Dryniak...
28 kwietnia, tuż po godzinie 13. w Sali Obrad Urzędu...
Spotkanie w PWSW
24 kwietnia 2017 r., na zaproszenie samorządu...
Dar serca
Podzielili się wiedzą, doświadczeniem i...
Noc Muzeów 2017 w...
Serdecznie zapraszamy na Noc Muzeów, która odbędzie...
arrow_upward