Data: 14-07-2010

Łącząc zawód z życiową pasją - czyli o miodzie, pszczelarstwie i swoim sposobie na życie opowiada Pan Piotr Gierula.

Każdy z nas choć raz spróbował jak smakuje miód. Jednak dla wielu z nas wiedza o nim kończy się na etapie informacji z bajek o Pszczółce Mai i Kubusiu Puchatku. Zważywszy na ogrom pracy jakiej wymaga produkcja tego smakołyku ważne jest, abyśmy mieli świadomość ile wysiłku wymaga od pszczelarza jego wyrób. O przybliżenie pszczelarskiego fachu poprosiliśmy Pana Piotra Gierulę.

Czy Pańska rodzina posiada tradycje pszczelarskie? Kto w Panu zaszczepił zainteresowanie pszczelarstwem?

Tradycje pszczelarskie w naszej rodzinie sięgają początku XX wieku, bo już wtedy pszczoły były obecne w naszej rodzinie. Z pszczołami do czynienia miał dziadek mojego taty i tak przez następne pokolenia te zainteresowania niejako przeszły na mnie. Można powiedzieć, że dzisiejszą pasję zawdzięczam mojemu Tacie, gdyż to on od dziecka zaszczepiał we mnie pszczelarską pasje.

Jak przygotowywał się Pan do prowadzenia pasieki?

Od młodzieńczych lat Tato powtarzał mi, że będę się kształcił w zawodzie pszczelarza i chodził do jedynej takiej w Europie szkoły pszczelarskiej, więc niejako nie miałem wyboru. Chociaż z tego faktu na początku nie byłem zadowolony to w trakcie nauki (którego częścią był niesamowity klimat miejsca jakim jest Technikum Pszczelarskie w Pszczelej Woli) przekonałem się, że był to właściwy wybór. W trakcie nauki opanowałem teoretyczne i praktyczne tajniki pszczelarskie. Swoją wiedzę mogłem zastosować nawet w Niemczech i Austrii gdzie istnieją duże pszczelarski gospodarstwa produkcyjne. Szczerze mówiąc zafascynowało mnie to wtedy. Niesamowite było to, jak dobrze można połączyć nowe technologie z tradycyjnymi metodami "pszczelarzenia", tak aby praca pszczelarza była lżejsza, a jakość wytwarzanych produktów pozostała na odpowiednim, wysokim poziomie.

Czy uważa Pan, że wykształcenie ma wpływ na jakość produkcji? Czy wystarczy pasja i chęć działania?

Moim zdaniem TAK, ma wpływ. Dowody tego bardzo często widać wśród pszczelarzy, którzy bardzo amatorsko zajmują się pszczelarstwem (bardzo często z zamiłowania). Nie krytykuję wszystkich, bo znam starszych pszczelarzy, którzy już mimo zaawansowanego wieku, zdobywają wiedzę sukcesywnie i nie trzymają pszczół nie wiedząc o nich podstawowych rzeczy, czyli np. jak rozróżnić trutnia od królowej, albo zasklepiony miód od czerwiu pszczelego. Zdarzają się jednak tacy, którzy myślą, że ich pszczoły opanowała jakaś straszna choroba, bo nie mają siły latać i padają, a często okazuję się, że po prostu po miodobraniu, albo w trudnym dla pszczelarstwa roku (takim jak rok bieżący, w którym pszczelarze zebrali bardzo mało miodu, z powodu złej pogody) pszczoły nie mają co jeść i padają z głodu.

Mówiąc o jakości miodu, to często nasi klienci opowiadają historie jak to kupili miód, który po otwarciu zaczął "uciekać" im ze słoika. Jest to efekt wybrania miodu z ula w momencie gdy był jeszcze niedojrzały, zaczął fermentować i nie nadaje się już do spożycia. Powyższe przykłady wynikają właśnie ze słabej wiedzy pszczelarzy na tematy podstawowe w praktyce pszczelarskiej, co bezpośrednio przedkłada się na pszczoły i jakość produkowanych przez tych pszczelarzy miodów.

Jak wygląda codzienna praca pszczelarza?

Codzienna praca przy pszczołach uzależniona jest od pory roku. W okresie zimowym polega ona głównie na doglądanie pasieki. Pszczoły w tym czasie znajdują się w lekkiej hibernacji i nie mają kontaktu z pszczelarzem. W sezonie natomiast - czyli w okresie od wiosny do jesieni pszczoły powinny być "oczkiem w głowie" pszczelarza, gdyż ten okres jest szczególnie ważny. W tym czasie nasza praca sprowadza się często do doglądania rodzin, czy mają wszystko czego im potrzeba do dobrego rozwoju, czy się nie nudzą i są zadowolone (śmiech).

Opieka nad ulami wymaga sporo zaangażowania i podporządkowania temu swoich planów. Nie można wziąć sobie "urlopu", ponieważ trzeba mieć przede wszystkim na względzie dobro pszczół. Nasza praca nie kończy się na doglądaniu rodzinnej pasieki ale również wiąże się ze sprzedażą miodu, działaniem w zakresie marketingu, a od około 3 lat również budujemy własny serwis i sklep internetowy związany z tematyką pszczółek, miodów i naszej pasji.

Czy technika idzie w parze z naturą? Bo nie od dziś wiadomo, że rozwój naukowy wiąże się z ingerencją w środowisko?

W dziedzinie pszczelarstwa ścierają się dwie sprawy w tym zakresie. Dzięki naukowcom i odpowiednim preparatom, pszczelarzom udaje się zwalczać groźnego dla pszczół pasożyta, który powoduje najgroźniejszą dotychczas chorobę pszczół - warrozę.

Z drugiej jednak strony w ostatnim czasie pojawił się i coraz bardziej na sile przybiera syndrom destrukcyjnego załamania kolonii. Polega to na tym, że pszczoły masowo wymierają i opuszczają swoje ule. W tym przypadku wydaje mi się, że ingerencja w środowisko w postaci pestycydów i uprawy GMO wpływa bezpośrednio na pogarszanie tego problemu. Skłonny jestem twierdzić, że może to być nawet przyczyną, lub jedną z przyczyn masowego wymierania pszczół. Wymaga to jednak dokładnego zbadania przez naukowców.

Albert Einstein powiedział, że "Kiedy pszczoła zniknie z powierzchni ziemi, to człowiekowi pozostaną już najwyżej cztery lata życia" - Czy jest na to rada?

Myślę, że odpowiednia polityka Unii Europejskiej i naszego Państwa odnośnie tych problemów z chorobami pszczół i czynników je prawdopodobnie powodujących pozwoli na uniknięcie czarnego scenariusza przed którym ostrzega Albert Einstein. Również racjonalne podejście pszczelarzy do pszczół i rolnictwa w produkcji żywności, bez nadmiernej intensyfikacji produkcji, za wszelka cenę i wszelkimi metodami wpłynęłoby pozytywnie na lepszą dla pszczół, a co za tym idzie dla nas wszystkich przyszłość.

Jak wielka jest Pana pasieka?

W zasadzie pasieka jest rodzinna, czyli prowadzę ją wspólnie z rodzicami.
Całość w obecnej chwili liczy około 190 pni pszczelich (tzn. uli z pszczołami).

Proszę doradzić naszym Czytelnikom jak powinna zachować się osoba, która weszła w obręb pasieki?

Osoba, która weszła do pasieki, powinna zachowywać się spokojnie, nie wykonywać gwałtownych ruchów, zakryć włosy ( gdyż często pszczoły mimowolnie się w nie wplątują i będąc już wtedy w swoistego rodzaju pułapce zmuszone są do obrony). Jeżeli zdarzy się że, jakaś pszczoła osiądzie nam na ręce, ubraniu, czy nawet na włosach nie należy się jakość szczególnie bać!!! Dla pszczół, jak dla każdej żywej istoty naturalne jest, że chce sobie odpocząć (śmiech) - A że akurat taką "ławeczką" staje się np. nasza głowa - nie ma to dla nich znaczenia. Wystarczy delikatnie zrzucić taka pszczołę z siebie, ewentualnie poprosić pszczelarza, żeby zrobił to w naszym imieniu (śmiech). Jeżeli pszczoła chciałaby użądlić, to nie siadałaby na ubraniu tylko dałoby się słyszeć ostry brzęk (charakterystyczny) i rozpoczęłaby atak.

Czasami na jakiś zdecydowany atak nie ma już rady i można niestety, albo i "stety" zostać użądlonym. Mówię "stety", gdyż samo użądlenie nie jest jakość szczególnie bolesne (zakładając, że dana osoba nie jest uczulona na jad pszczeli), a badania naukowe dowiodły, że użądlenia z jadem pszczelim dają pozytywne efekty w leczeniu i zapobieganiu reumatyzmowi. Dlatego też, my pszczelarze nie mamy tego typu dolegliwości, z racji terapii już zintegrowanej z zawodem (śmiech).

Jak wygląda asortyment Pańskiej firmy?

Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom klientów staramy się mieć w naszej ofercie wszystkie gatunki miodu, dlatego przekształcamy typ gospodarki w naszej pasiece ze stacjonarnej w wędrowną, która pozwala na pozyskanie miodów gatunkowych np. z upraw gryki, rzepaku czy dużych skupisk lip i akacji. Pożytki spadziowe mamy na miejscu, dlatego miody te od początku istnienia mieliśmy w swojej ofercie. Sukcesywnie pozyskujemy również inne gatunki miodów, dzięki pasiece wędrownej i prowadzonej przez naszego kuzyna pasiece w województwie lubelskim, która produkuje dla nas miód lipowy, akacjowy itp.

Gdzie są dostępne Pańskie produkty?

Nasze produkty dostępne są w miejscu naszego zamieszkania (Chyrzyna k/Krasiczyna), gdyż prowadzimy przy pasiece sklepik z miodami. Realizujemy również zamówienia telefoniczne, lub przez sklep internetowy z dowozem do Przemyśla minimum 1 raz w tygodniu - klienci którzy nie mogą do nas przyjechać również mogą skosztować naszych słodkich przysmaków.

Jaki rodzaj miodu poleciłby Pan naszym Czytelnikom?

Polecam wszystkie miody, gdyż wszystkie maja takie same podstawowe właściwości bakteriobójcze, lecznicze i zdrowotne. Ponadto poszczególne miody z racji tego, że zbierane z rożnych źródeł posiadają dodatkowe właściwości pro-zdrowotne i smakowe.

Niektórzy wybierają poszczególne gatunki miodów ze względu właśnie na dodatkowe ich właściwości. I z tego względu mogę polecić nasz miód spadziowy, który oprócz wyśmienitych walorów smakowych posiada dużą dawkę niezbędnych do funkcjonowania organizmu minerałów i wyróżnia go to na tle innych miodów nektarowych.

Miód wrzosowy poleciłbym osobom, którzy szukają w miodach czegoś więcej, jak tylko tego, żeby miód był słodki. Można powiedzieć, że osoby te to właściwie koneserzy miodu, gdyż jak wiemy miód ten nie jest tani i jako jedyny posiada konsystencje galarety i lekko gorzkawy smak.

Te dwa gatunki miodów są mi szczególnie bliskie, gdyż sam je najbardziej lubię (śmiech). Polecam również inne równie dobre: lipowy, akacjowy, gryczany, nawłociowy, rzepakowy, wielokwiatowy itp.

Czy pszczelarstwo jest dla Pana pasją czy zawodem?

O moim pszczelarstwie mogę powiedzieć, że jest to pasja życiowa od samego początku. Jak widać na załączonym zdjęciu, już w młodym wieku przebywałem z podkurzaczem w pasiece (śmiech).

Poważniej mówiąc, traktuje pszczelarstwo jako sposób na życie (swoistego rodzaju alternatywę w dzisiejszych czasach wyścigu szczurów), a zarazem zajmuje się tym zawodowo, bo moim zdaniem najlepiej jest połączyć zawód z życiową pasją. Uwielbiam robić rzeczy, które dają mi zadowolenie i satysfakcje z osiągniętych celów. Motywujące jest również zadowolenie naszych klientów, którzy pochlebnie wypowiadają się na temat naszych produktów.

Jeden z nich określił to tak: "smak tego miodu przypomniał mi chwile gdy pomagałem Babci wybierać miód jak dziadkowie jeszcze mieli pszczoły:) pycha:)". Szczególnie budujące jest to, że możemy dać klientom również coś co czasami trudno zmierzyć ceną słoika - przywołać najlepsze wspomnienia, bo z okresu beztroskiego dzieciństwa.

Serdecznie dziękujemy Panu Piotrowi za wprowadzenie Nas i naszych Czytelników w tak słodki temat jakim jest pszczelarstwo. Wszystkich zainteresowanych tematyką pszczelarstwa oraz miodami wytwarzanymi przez Pana Piotra i Jego Rodziców odsyłamy na stronę Ekomiodek.


Autor:
Marcin Drymajło
Joanna Wilgucka






NAJNOWSZE
Nauka może być...
Uśmiechy, radosne barwy i chemiczne eksperymenty...
1. Rodzinny Piknik...
Stowarzyszenie Turystyczno-Sportowe "Róża Wiatrów"...
Zaczynamy wielkie...
W najbliższą niedzielę, 23 września o godzinie 11.00...
Kolejna edycja akcji...
20 i 21 września po raz kolejny obchodzimy Europejski...
Szlakiem Green VELO w...
29 - 30 września 2018 odbedą się obchody Światowego...


NAJPOPULARNIEJSZE
*Dzień Strażaka* w...
Piątek 5 maja 2017 był szczególnym dniem dla...
Bryg. Daniel Dryniak...
28 kwietnia, tuż po godzinie 13. w Sali Obrad Urzędu...
Spotkanie w PWSW
24 kwietnia 2017 r., na zaproszenie samorządu...
Dar serca
Podzielili się wiedzą, doświadczeniem i...
Noc Muzeów 2017 w...
Serdecznie zapraszamy na Noc Muzeów, która odbędzie...
arrow_upward