Przemyśl. Miasto z historią
Nazywam się Barbara Kowal i jestem przewodnikiem z uprawnieniami na Przemyśl, Roztocze i Zamość. Oprowadzam grupy zorganizowane, turystów indywidualnych, młodzież szkolną i seniorów, a także prowadzę spacery dla przedszkolaków śladem Meli - bohaterki bajki, którą napisałam.
W oprowadzaniu najbardziej lubię historie ludzi, bo to właśnie oni tworzą historię miejsc. Daty, wydarzenia i zabytki są ważne, ale to ludzkie losy, wybory i codzienne życie sprawiają, że historia staje się ciekawa i bliższa. Dlatego staram się łączyć wiedzę o zabytkach z opowieściami o ludziach, którzy byli z nimi związani.
Jestem także autorką audioprzewodników, dzięki którym można samodzielnie odkrywać Przemyśl i Podkarpacie, we własnym tempie i według własnego planu. Jestem otwarta na ciekawe pomysły i różne formy współpracy.
Więcej o mnie i o tym co robie na www.przemysltravel.pl
Krasiczyn 3
Nazywam się Leon.
Nie byłem panem tych ziem.
Nie zasiadałem w senacie, nie nosiłem kontusza podszytego złotem.
Byłem jednym z wielu ? chłopów przypisanych do ziemi, do pracy i do milczenia.
Dziś mówię do was jako duch zamku w Krasiczynie.
Patrzę na te mury od czterystu lat i pamiętam wszystko ? blask i cień, dumę i krzywdę, wielkie idee i ciężką codzienność XVII wieku.
Marcin Krasicki był jednym z wielkich panów Rzeczypospolitej. Pan kochający się w splendorach, dbający o monumentalne pomniki swojego rodu. Patriota ofiarny, wiernie oddany królowi. Senator świadomy nie tylko swoich praw, lecz także obowiązków.
Walczył z Tatarami i Turkami. Jemu to ziemia przemyska zawdzięczała ostateczne uspokojenie. To on zgniótł anarchię, która panowała tu przez trzydzieści lat, dokonując egzekucji diablątek łańcuckich - Stadnickich.
Ale pamiętajcie ? przemoc w XVII wieku była narzędziem władzy. Stosowano ją nie tylko wobec wrogów politycznych, lecz także w porachunkach rodzinnych, wobec społeczności Przemyśla i władz miasta. Pan miał prawo karać. Mógł wymierzać sprawiedliwość wedle własnego uznania.
Marcin Krasicki był człowiekiem wykształconym za granicą i zdecydowanym zwolennikiem prawa. Podobnie jak jego ojciec należał do bliskiego grona zaufanych współpracowników króla Zygmunta III Wazy.
Za oddanie królowi otrzymał po ojcu intratne starostwa: lubomelskie i bolimowskie. Choć oficjalnie starostw dziedziczyć nie wolno było, w 1616 roku otrzymał również starostwo przemyskie.
W oprowadzaniu najbardziej lubię historie ludzi, bo to właśnie oni tworzą historię miejsc. Daty, wydarzenia i zabytki są ważne, ale to ludzkie losy, wybory i codzienne życie sprawiają, że historia staje się ciekawa i bliższa. Dlatego staram się łączyć wiedzę o zabytkach z opowieściami o ludziach, którzy byli z nimi związani.
Jestem także autorką audioprzewodników, dzięki którym można samodzielnie odkrywać Przemyśl i Podkarpacie, we własnym tempie i według własnego planu. Jestem otwarta na ciekawe pomysły i różne formy współpracy.
Więcej o mnie i o tym co robie na www.przemysltravel.pl
Krasiczyn 3
Nazywam się Leon.
Nie byłem panem tych ziem.
Nie zasiadałem w senacie, nie nosiłem kontusza podszytego złotem.
Byłem jednym z wielu ? chłopów przypisanych do ziemi, do pracy i do milczenia.
Dziś mówię do was jako duch zamku w Krasiczynie.
Patrzę na te mury od czterystu lat i pamiętam wszystko ? blask i cień, dumę i krzywdę, wielkie idee i ciężką codzienność XVII wieku.
Marcin Krasicki był jednym z wielkich panów Rzeczypospolitej. Pan kochający się w splendorach, dbający o monumentalne pomniki swojego rodu. Patriota ofiarny, wiernie oddany królowi. Senator świadomy nie tylko swoich praw, lecz także obowiązków.
Walczył z Tatarami i Turkami. Jemu to ziemia przemyska zawdzięczała ostateczne uspokojenie. To on zgniótł anarchię, która panowała tu przez trzydzieści lat, dokonując egzekucji diablątek łańcuckich - Stadnickich.
Ale pamiętajcie ? przemoc w XVII wieku była narzędziem władzy. Stosowano ją nie tylko wobec wrogów politycznych, lecz także w porachunkach rodzinnych, wobec społeczności Przemyśla i władz miasta. Pan miał prawo karać. Mógł wymierzać sprawiedliwość wedle własnego uznania.
Marcin Krasicki był człowiekiem wykształconym za granicą i zdecydowanym zwolennikiem prawa. Podobnie jak jego ojciec należał do bliskiego grona zaufanych współpracowników króla Zygmunta III Wazy.
Za oddanie królowi otrzymał po ojcu intratne starostwa: lubomelskie i bolimowskie. Choć oficjalnie starostw dziedziczyć nie wolno było, w 1616 roku otrzymał również starostwo przemyskie.

